Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
  • modules/mod_lv_enhanced_image_slider/images/odnowa/1.jpg
  • modules/mod_lv_enhanced_image_slider/images/odnowa/2.jpg
  • modules/mod_lv_enhanced_image_slider/images/odnowa/3a.jpg
  • modules/mod_lv_enhanced_image_slider/images/odnowa/7.jpg
  • modules/mod_lv_enhanced_image_slider/images/odnowa/8.jpg

****************************************************************

Dary Ducha Świętegoks. Jerzy Szymik

Babcia moja, Matylda, autorka wielu powiedzeń, które zapamiętałem na zawsze (jak ufam), mawiała do mnie i tak: Synek, rzykej dycki do Ducha Świyntego o siedym darów, to nie bydziesz tromba (co się przekłada: „Proś, synku, stale Ducha Świętego o Jego siedem darów, a unikniesz głupoty”). W tej cudownej radzie, żartobliwie sformułowanej (z typowym dla południowego Górnego Śląska poczuciem humoru), kryła się niebywała mądrość. Oto bowiem takie przesłanie zawiera babcina rada - lekiem na głupotę jest nie tyle wiedza i spryt, co jedynie Bóg. Mądrość jest w swej głębi darem z wysoka, darem, który można wyprosić...

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/7darowd_szymik.html

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/K/fafara-dar-madrosci.html

Modlitwa o siedem darów Ducha Świętego:

Duchu Przenajświętszy, racz mi udzielić daru mądrości, abym zawsze umiejętnie rozróżniał dobro od zła i nigdy dóbr tego świata nie przedkładał nad dobro wieczne; daj mi dar rozumu, abym poznał prawdy objawione na ile tylko jest to możliwe dla nieudolności ludzkiej; daj mi dar umiejętności, abym wszystko odnosił do Boga, a gardził marnościami tego świata; daj mi dar rady, abym ostrożnie postępował wśród niebezpieczeństw życia doczesnego i spełniał wolę Bożą; daj mi dar męstwa, abym przezwyciężał pokusy nieprzyjaciela i znosił prześladowania, na które mógłbym być wystawiony; daj mi dar pobożności, abym się rozmiłował w rozmyślaniu, w modlitwie i w tym wszystkim, co się odnosi do służby Bożej; daj mi dar bojaźni Bożej, abym bał się Ciebie obrazić jedynie dla miłości Twojej. Do tych wszystkich darów, o Duchu Święty dodaj mi dar pokuty, abym grzechy swoje opłakiwał, i dar umartwienia, abym zadośćuczynił Boskiej sprawiedliwości. Napełnij Duchu Święty serce moje Boską miłością i łaską wytrwania, abym żył po chrześcijańsku i umarł śmiercią świątobliwą. Amen

Coaching 
Ducha Świętego

ks. Tomasz Jaklewicz 


Duch Święty przynosi każdemu człowiekowi swoje dary,
owoce, łaski, charyzmaty. Wyzwala w nas Bożą energię do życia i działania. Jest sprawcą duchowej ewolucji,
a czasem rewolucji, zwanej „chrztem w Duchu Świętym”. 


Przed bierzmowaniem recytowaliśmy z pamięci dary Ducha Świętego. Pewnie wielu z nas potrafi je wciąż wyliczyć: mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Boża. Z bliższym określeniem, jak „działa” poszczególny dar, byłby już kłopot. Święty Paweł wylicza z kolei dziewięć owoców Ducha Świętego: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23). Katechizm Kościoła wymienia ich aż dwanaście. W ostatnich latach, zwłaszcza w kontekście ruchów odnowy Kościoła, często słyszymy o charyzmatach, czyli darach pochodzących od Ducha Świętego. Stąd mówi się o ruchu czy ruchach „charyzmatycznych” czy o „charyzmatykach”. Ale o charyzmatach pisał już
św. Paweł, zwłaszcza w Pierwszym Liście do Koryntian. Doliczono się ich dwadzieścia. 
Próbowałem jakoś usystematyzować tę wiedzę, ale przyznam, że poległem. Mogę tylko powtórzyć za św. Pawłem: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” (1 Kor 12,4). I może tak właśnie trzeba. Prawdą jest, że Duch Święty obdarza człowieka różnymi sprawnościami czy umiejętnościami. Ale prawdą jest i to, że nie da się ująć tych darów w sztywne ramy czy katalogi. Znów trzeba z pokorą wyznać, że mamy do czynienia z tajemnicą, podwójną. Z jednej strony chodzi o Ducha Świętego (Wiatr i Ogień), a z drugiej o to, że sam człowiek jest istotą tajemniczą (np. nie da się precyzyjnie wyznaczyć granicy między tym, co duchowe, a tym, co czysto psychiczne). 


Dar i Jego dary 


Nie oznacza to jednak, że wyliczenie darów wypracowane przez tradycję Kościoła nie ma sensu. Chodzi tylko o to, aby nie uważać tych spisów za wyczerpujące, zamknięte. Poza tym, co jest rzeczą ważniejszą, nawet przez moment nie można zapominać, że najważniejszym darem jest sam Duch Święty, Bóg w nas. „Przyjmij znamię daru Ducha Świętego!” – tak brzmi sakramentalna formuła bierzmowania. Zwróćmy uwagę: „DARU”, a nie „darów”. „Tyś najwyższego Boga dar” – śpiewamy w hymnie „Przybądź Duchu Stworzycielu”. Ojciec Cantalamessa zwraca uwagę, że słowo „dar” jest wręcz imieniem własnym Ducha Świętego. On jest Darem Ojca i Darem Syna. On uczy nas tego, byśmy sami umieli się stawać darem. W II Modlitwie Eucharystycznej po Przeistoczeniu kapłan wzywa Ducha Świętego nad ludem i modli się: „Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie”. 
Duch Święty przynosi wraz z sobą konkretne łaski. Zawsze mają one jeden cel – świętość osobistą oraz budowanie Kościoła. „Darów Twych siedem liczymy” – to także słowa wspomnianego hymnu „Veni Creator Spiritus”. Święty Paweł w Liście do Efezjan zwraca uwagę, że „Jedno jest Ciało i jeden Duch…, Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich…” (4,4-6). Ale już w następnej linijce podkreśla różnorodność darów tego samego Ducha: „Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego” (4,7). Ten sam Duch Święty jest źródłem zarówno jedności, jak i różnorodności w Kościele. 
Tradycyjne wyliczenie siedmiu darów Ducha Świętego ma swoją podstawę we fragmencie proroctwa Izajasza, które zapowiada Mesjasza: „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej...”. Izajasz wylicza sześć darów, ale słowo „bojaźń”, które się powtarza, zostało w starożytnych tłumaczeniach na grekę i łacinę oddane w drugim przypadku jako „pobożność”. Bibliści tłumaczą, że hebrajskie słowo „îresah” można tłumaczyć jako pobożność lub jako bojaźń Bożą. Przyznajmy, że oba te pojęcia są bliskoznaczne. Liczbę siedmiu darów przyjęli chętnie Ojcowie Kościoła (Orygenes, Ambroży, Augustyn), ponieważ miała ona dla nich sens symboliczny. Oznaczała pełnię darów Ducha. Siódemka oznacza doskonałość. Ponadto należy pamiętać, że prorok opisuje w tych wersetach Mesjasza. To Jezus Chrystus, który ma pełnię darów Ducha Świętego, jest ową „różdżką z pnia Jessego” (czyli potomkiem z rodu Jessego, ojca króla Dawida). Kiedy więc mówimy o siedmiu darach Ducha Świętego, mówimy w gruncie rzeczy o naszym duchowym podobieństwie do Jezusa. Zauważmy, że wszystkie dary Ducha Świętego „krążą” wokół mądrości życia, wokół prawdy. Chodzi o wiarę w Boga, która przekłada się na konkretne decyzje i postawy w codzienności. 
Jak się mają do tego owoce Ducha wyliczone przez św. Pawła? Zaczynają się one od miłości i można powiedzieć, że wszystkie odnoszą się do miłości, są jakąś jej pochodną. To takie łagodne, ciepłe cnoty. Dary i owoce Ducha Świętego są więc promieniowaniem w nas Bożej prawdy i miłości. Duch Święty wzmacnia nasz duchowy rozwój, jest motorem napędowym na naszej drodze do świętości. Cnoty, czyli sprawności moralne, są zarówno dziełem Bożej łaski, jak i naszego wysiłku.
Słowo „sprawność” odnosimy dziś głównie to tężyzny fizycznej. Siłownie, baseny, joggingi, diety – cały wielki biznes i obyczajowość kręci się wokół naszego ciała. W psychologii również ważne są umiejętności, np. radzenia sobie ze stresem. Modne w tych obszarach jest słowo „coaching”, czyli trening. W reklamówkach czytamy, że „coaching jest interaktywnym procesem, który pomaga osobom lub organizacjom w przyspieszeniu tempa rozwoju i polepszeniu efektów działania. Coaching to sposób uruchamiania indywidualnych zasobów emocjonalnych i energetycznych, dający głęboki wgląd w siebie. Coach pełni rolę swoistego doradcy/ towarzysza w podróży do realizacji bardzo praktycznych celów, jak również naszych wielkich planów życiowych, pomaga w życiowym spełnieniu”. Hm… z pewną dozą niepewności, ale śmiem twierdzić, że Duch Święty jest takim Bożym „Coachem” zarówno w odniesieniu do pojedynczych osób, jak i wspólnot. Jest wewnętrznym nauczycielem, który nas prowadzi. Nie zastępuje naszej aktywności, ale bazując na naszych naturalnych zdolnościach (które zresztą też pochodzą od Boga), prowadzi nas do pełni życia – świętości i mądrości. On przekonuje nas, że stać nas na więcej dobra, niż się nam wydaje. Warto słuchać tego Bożego „Coacha”, który działa w głębiach naszych serc przez natchnienia, poruszenia, a czasem nadzwyczajny dar obecności. 


Co to są charyzmaty?


Słowo „charyzmat” zostało w pewnym sensie odkryte w Kościele katolickim w czasie Soboru Watykańskiego II. Jest popularne w kręgach związanych z Odnową w Duchu Świętym. Nie jest to jednak nowe pojęcie. Nowy Testament posługuje się nim 17 razy, w tym 16 razy w listach Pawłowych. Biblia Tysiąclecia tłumaczy na ogół grecki rzeczownik „charisma” jako „dar” lub jako „łaskę”. To św. Paweł był prawdopodobnie twórcą terminu „charyzmat”. Wywodzi się on od czasownika „charidzomai”, który oznacza: uczynić komuś coś przyjemnego, wyświadczyć dobrodziejstwo, chętnie coś dawać.
Upraszczając sprawę, dary czy owoce Ducha Świętego odnoszą się do osobistego uświęcenia człowieka, natomiast charyzmaty to pewne uzdolnienia do służby w Kościele. Pamiętajmy jednak, że ten podział jest nieco sztuczny. Bo przecież tzw. osobista świętość zawsze promieniuje na cały Kościół, uświęca też innych. Tym niemniej charyzmaty to dary duchowe, które z definicji są udzielane w celu budowania Kościoła, dla dobra ludzi oraz ze względu na potrzeby świata.


Zwykle uwagę przyciągają charyzmaty nadzwyczajne, np. dar uzdrawiania czy języków. Ale nie wolno zapomnieć, że równie ważne, o ile nie ważniejsze, są charyzmaty proste i zwyczajne, np. charyzmat małżonków chrześcijańskich, ewangelizacji czy katechezy. Nieraz mówi się o pewnym napięciu w Kościele między urzędem a charyzmatem. Ostatni sobór zwrócił uwagę, że ten sam Duch wyposaża Kościół „w rozmaite dary hierarchiczne i charyzmatyczne”. Czyli zarówno posługa papieża, biskupa, kapłana, katechety, jak i te bardziej „oddolne” natchnienia, proroctwa, a nawet cuda są dziełem tego samego Ducha Bożego. Zarówno ci, którzy mają autorytet apostolski w Kościele, jak i ci, którzy są obdarzeni nadzwyczajnymi charyzmatami, muszą się strzec śmiertelnej choroby – pychy. Zasada „królewskiej służby obowiązuje wszystkich w Kościele: począ-
wszy od papieża, a skończywszy na najprostszym wiernym” – pisał św. Jan Paweł II. A św. Paweł kończy swój długi wywód na temat charyzmatów do gminy korynckiej serią retorycznych pytań: „Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?” (1 Kor 12, 29-30). Nie możemy wszyscy mieć wszystkich charyzmatów, ale wszyscy możemy sobie służyć tym, co otrzymaliśmy. Zwieńczeniem tych pouczeń św. Pawła jest Hymn o miłości. To ona, miłość, jest największą łaską, darem, charyzmatem czy owocem Ducha Świętego. To ona jest „prawdziwą miarą charyzmatów”, powiada katechizm. 
Wszelkie charyzmaty wymagają zawsze rozeznawania, czyli weryfikacji ich autentyczności. Taka jest rola pasterzy, aby z jednej strony nie gasili Ducha, pozwolili Mu działać, a z drugiej strony, aby strzegli Kościoła od podziałów, jednostronności czy odejścia od prawdy wiary. 


Chrzest
w Duchu Świętym?


Zjawisko tzw. ruchów odnowy w Duchu Świętym wymaga rozeznawania. Na początku XX wieku we wspólnotach protestanckich pojawiły się symptomy gwałtownego przebudzenia duchowego. Zewnętrznym znakiem ożywienia było „zagęszczenie” nadzwyczajnych charyzmatów podczas wspólnych modlitw. W Kościele katolickim takie zjawiska gwałtownego „wylania” Ducha wystąpiło po raz pierwszy w 1967 roku. Uważa się go za początek katolickiej Odnowy w Duchu Świętym. Pojęcie „chrztu w Duchu Świętym” oznacza szczególną łaskę odrodzenia duchowego i związane z nim silne doświadczenie obecności Boga. 
Nieco mylące może być tu słowo „chrzest”. Sakramenty chrztu i bierzmowania przyjmujemy tylko raz w życiu. One są udzieleniem daru Ducha Świętego. Ale ten dar pozostaje często w ochrzczonych jakby „nierozpakowany”, nieczynny. „Chrzest w Duchu Świętym” jest momentem obudzenia uśpionej mocy Ducha Świętego. To jakby chwilowy wstrząs, rodzaj owładnięcia Duchem Świętym. Towarzyszy mu uczucie obecności Bożej, miłości, jakiejś duchowej słodyczy. 
W tego typu doświadczeniach należy unikać dwóch skrajności. Pierwsza to przekreślanie tych zjawisk, ocenianie ich jako nazbyt emocjonalnych. Zamknięcie się na odnowę może być przejawem formalizmu, martwoty i rutyny, usprawiedliwianych zwykle wiernością tradycji i doktrynie. Druga skrajność to nadmierna koncentracja na emocjach czy na spektakularnych charyzmatach. Tu pojawia się z kolei niebezpieczeństwo gonienia za uczuciową ekstazą, lekceważenia doktryny, a w skrajnych przypadkach odejścia od Kościoła. Teolog Yves Congar w swojej słynnej trylogii o Duchu Świętym zasadniczo pozytywnie ocenia tzw. odnowę w Duchu Świętym. Niepokoi go jednak pewna natychmiastowość oraz brak społecznego zaangażowania członków tych wspólnot. 
Mądrość polega na rozeznawaniu. Duch Święty jest zarówno siłą strzegącą tradycji Kościoła (przekaz wiary, stopniowy rozwój duchowy), jak i siłą nowości (duchowa rewolucja). Wołając do Ducha Świętego: „Przyjdź”, musimy być gotowi na niespodzianki i musimy Go uważnie słuchać. On wie najlepiej, co jest potrzebne pojedynczym osobom i całemu Kościołowi. 
Pięćdziesiątnica nie była czymś jednorazowym. Duch Święty – Ogień – wciąż zapala, Wicher – wieje.


Symbole Ducha Świętego: ręka 


Jezus leczy chorych, wkładając na nich dłonie. Błogosławi dzieci. Apostołowie czynią to samo w Jego imię, a ponadto właśnie przez włożenie rąk Apostołów jest udzielany Duch Święty. List do Hebrajczyków wymienia wkładanie rąk wśród „fundamentalnych elementów” apostolskiego nauczania. Ten znak wylania Ducha Świętego zachował Kościół w liturgii. Modlitwa o wylanie Ducha Świętego to tzw. epikleza. W czasie Eucharystii ksiądz wyciąga dłonie nad darami. Gest nałożenia dłoni pojawia się w chrzcie, bierzmowaniu, przy święceniach. Jest znakiem przekazania mocy Ducha Świętego.

Odwiedza nas 11 gości oraz 0 użytkowników.